Kawałek kartki papieru i coś do rysowania towarzyszyły mi w sumie odkąd pamiętam. Lepiej lub gorzej zawsze coś rysowałam. Czasami sama się boje zaglądać do moich starych teczek z rysunkami bo sama nie wiem co tam zastanę – a własne koślawe linie na kartce papieru ogląda się najciężej.

Wiele osób się mnie pyta czemu akwarela? W sumie patrząc z perspektywy jet to bardzo trafne pytanie 🙂 Większość swojego życia poświeciłam na techniki monochromatyczne. Dosłownie uwielbiałam markery, które nadawały ostry charakter moim pracą. Z wielką przyjemnością sięgałam po pióro które z jednej strony delikatne z drugiej zaś tworzyło dość kontrastowy i wyrazisty rysunek. Pewnego dnia jednak sięgnęłam po akwarele, która była tak delikatna i tak bardzo odbiegała od mojego wypracowanego topornego świata na papierze. Pomimo, że pierwsze prace były dosłownie koszmarne pozwoliły mi się zakochać w tej technice. Farba zmieniająca kolor w miarę wysychania i technika która prawie nie daje drugiej szansy na poprawę własnych błędów sprawiły, że poczułam się, że jestem we właściwym świecie.

Dziś nie tworze wielkich przemyślanych obrazów – nie sprawia mi to przyjemności. Natomiast uwielbiam tworzyć ilustracje malować i kolorować świat zgodnie z moimi wyobrażeniami. W sumie malowanie świata takim jaki on się buduje w mojej głowie jest najprzyjemniejsze.